Strona w trakcie tłumaczenia
Operacja Żagiel'92
(Cutty Sark Tall Ship's Races)
|
|
Trasa naszego rejsu: Gdynia - Karlskrona - Kotka - Tallin - Gdynia |
Ten rejs był dość brutalnym wprowadzeniem w świat "prawdziwego" żeglarstwa. Zaledwie w 24 godziny po wypłynięciu z Gdyni początkowo dość łagodny wiatr zamienił się w sztorm. Naszym jachtem rzucało we wszystkie strony. Przez następne dwa dni nie jeden raz myślałem sobie jakby to było dobrze, gdyby nagle zjawił się helikopter i zabrał mnie na stały ląd. Mieliśmy jednak tylko po dwie osoby na każdej wachcie więc marzenia o stałym lądzie trzeba było odstawić na bok. Nawet pomiędzy wachtami, czy to dzień czy noc, często trzeba było wychodzic na pokład, gdy kapitan nakazywał zmianę żagli.
Po dwóch dniach w końcu dotarliśmy do Karlskrony. Ze względu na trudne warunki oraz ponieważ prowadziliśmy nawigację metodami tradycyjnymi (czyli bez GPS-u ani innych systemów radiolokacji), gdy zobaczyliśmy brzegi Szwecji, nasz błąd wynosił okolo 40 mil. Te ostatnie 40 mil żeglowaliśmy pod wiatr więc sporo czasu upłynęło zanim w końcu mogliśmy wziąć ciepły przysznic.
Odcinek z Karslkrony do Kotki w Finlandii był dość przyjemny -- wiatr był umiarkowany i wiał od rufy. Tym razem też z nawigacją nie mieliśmy kłopotów. Pewnie dla tego, że od wpłynięcia do Zatoki Fińskiej dość regularnie widzieliśmy latarnie morskie na fińskim brzegu.
After a week in Kotka we set out for Tallin. It was supposed to last half a day but we got into another storm and got delayed for a few hours. We actually ended up going through the eye of a low-pressure area: we were struggling with a really strong gale for a long time and then, suddenly, all became extremely calm. Well, a minute or so later, the gale came back from the opposite direction. Fortunatelly, our skipper was quick enough to make us move the sails to the other side as soon as it the gale initially subsided so that when it came back, we were already prepared for it.
The last leg from Tallin to Gdynia was mostly uneventful if you do not count the fact that we got really off in our estimates. At some point our calculations showed that we should be 10 miles... inland! But we could not even see the land until 24 hours later.
Below are just a few of my pictures from that trip. Some of my best ones seem to be lost...

